Po sporej przerwie od wróżbiarskiego światka zaglądam, co znajdę dziś w wirtualnym ciasteczku: ,,Nie gryź cudzego palca, zobacz gdzie wskazuje".
No ciekawe - pomyślałam - bardzo ciekawe. Pierwsza (swoją drogą bardzo błyskotliwa) myśl w mojej głowie: ,,Hm, w zasadzie to gryzienie palców nie jest moim ulubionym zajęciem, więc zachodzi podejrzenie, że nie stanowię w tej materii wybitnego zagrożenia tak dla palców cudzych jak i własnych, które szczęśliwie liczą sztuk dziesięć, co mówi samo przez się.
Gryzienie czy raczej ssanie należało jednak do niedawna jeszcze do nałogów mojego synka. Jego omniś (czyli smoczek) powędrował trzy dni temu na półkę, a junior został poinformowany, iż omniś stwierdził, że ,,Erwineczek jest za duży i omniś poszedł do innego małego chłopca".
Ja wiem, wiem, że to nieładnie tak oszukiwać, ale to w dobrej wierze, a dzieciątko jeszcze na tyle małe, że nie mogę mu ot tak obcesowo powiedzieć, że omniś trafił do historii, bo się synusiowi ząbki popsują i do pani ortodonty przyjdzie nam biegać. Albo co gorsza powiedzieć mu: ,,- Nie dostaniesz omnisia". ,,- Czemu?" ,,- Bo nie!".
Wybrałam tzw. mniejsze zło i co najważniejsze synek pojął. Co jakiś czas się dopomni o omnisia, ale dajmy mu czas. Fakt, że używał go tylko do spania, tyle że się chłopaczek zaczął ,,wyrabiać" i symulować senność coraz częściej w ciągu dnia i tak to ostatnimi czasy połapałam się, że rośnie mi mały cwaniak. ,,O nie, nie Kochaniutki, już ja nie będę tańczyć jak mi zagrasz, za cieniutki jeszcze w uszkach jesteś".
Tak oto detoks zaczął się 24 lutego (wężykiem Jasiu, wężykiem) i w miarę bezboleśnie przebiega.
Reasumując: Erwinek już nie ssie (czy też nie gryzie) smoka, ja nie gryzę palców cudzych i własnych, więc jak mawia ojciec Góra: ,,Alleluja i do przodu!".
,,Szczęście pomaga tylko tym, którzy pomagają sobie"
Pomagać memu szczęściu
Panie mój Boże
naucz mnie;
lecz niechaj umiejętność troski
o to szczęście
nie przysłoni mi nigdy
szczęścia i radości z pomagania
innym
Czasem mam wrażenie, że my ludzie jesteśmy niczym rośliny. Zapuszczamy korzenie, nasiąkamy codziennością i dniami światecznymi, które są na kształt słońca i zbawiennego deszczu, wyrastamy z pewnych tradycji, w jakimś konkretnym miejscu. Rośniemy, potem pielęgnujemy własne roślinki - potomstwo i pragniemy, by z małej fasolki wyrósł Człowiek.
Tworzymy pewne konwencje, zasady, wpisujemy się w jakieś schamaty, kierujemy się prawem, by dobrze i prawidłowo funkcjonować w społeczeństwie. A na końcu stwierdzamy, że zasady są po to, by je łamać i że wszystko jest dla ludzi. Więc czymże jest człowiek? ,,Człowiek jest trzciną najsłabszą na wietrze, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą" (B. Pascal).
czwartek, 18 marca 2010
Licznik odwiedzin: 7634
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||

Z zamiłowania humanistka. Lubię książki, po których czuję żal, że się skończyły; filmy, które potrafią mnie prawdziwie wzruszyć; obrazy, które zapisują się trwale w mojej pamięci i ludzi, którzy wzbudzają we mnie podziw. Matka, żona, kobieta. Kocham filozofię, szczególnie starożytną - jedyną, niepowtarzalną, magiczną.
Blog poświęcony wszystkiemu co mi w duszy zagra. Serdecznie zapraszam.
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: